Legenda o powstaniu Kwiatonowic

Według tradycji królowa Jadwiga była częstym gościem w Bieczu. Prawie 10 pobytów w piętnastoletnim jej panowaniu zostało potwierdzone znanymi dziś dokumentami w Bieczu wydawanymi. Z tymi pobytami wiąże się wiele legend, większość z nich dotyczy Biecza, ale są wśród nich takie które opowiadają o pobycie królowej we wsi Kwiatonowice i Strzeszyn. Z przekazów historycznych i tradycji wynika, że królowa Jadwiga w czasie pobytów w Bieczu wraz z mężem, królem Władysławem Jagiełło zamieszkiwała w zamku, w pobliżu miasta. Mimo, iż w tym zamku przebywało wielu królów polskich, w tradycji nosi on nazwę: Zamku królowej Jadwigi, a wzgórze na którym stał, do dziś nazywane jest Górą Królowej Jadwigi.

W czasie, gdy król przebywał na polowaniu, królowa udawała się na dalsze i bliższe spacery, aby poznać piękno ziemi, która do niej należała. Częsta trasa jej wędrówek wiodła drogą od zamku w stronę wsi Strzeszyna.

Razu pewnego, a było to, jak wieść niesie późną wiosną, w piękny słoneczny dzień, zawędrowała królowa wraz ze swoimi dwórkami na wyniosłe wzgórze, skąd roztaczała się piękna panorama. Na prawo widać było miasto Biecz, a na południu rozległe tereny usiane lasami i łąkami pełnymi kolorowego kwiecia. Kwitły tam kaczeńce, pierwiosnki, zawilce, śnieżyczki i przebiśniegi. Królowa postanowiła usiąść wśród tego prześlicznego kobierca i odpocząć. Siedząc na pieńku i patrząc na ukwiecone łąki Jadwiga zasnęła. Jej dwórki w tym czasie zbierały kwiaty, wiły wianki, nakładały je sobie na głowy i nuciły piosenki. Ustroiły również głowę dostojnej monarchini. To obudziło królową. Królowa przetarła oczy i patrząc na wzgórze pełne kwiatów, na dwórki z wiankami na głowach powiedziała:
Słyszałam bicie kościelnych dzwonów i śpiewy pobożne, powiadam wam miną stulecia i w tym miejscu, wśród tych domów powstanie świątynia, w której ludzie oddawać będą cześć Bogu. A wieś ta z powodu tylu pięknych kwiatów powinna nosić nazwę Kwiatonowice.

Tak głosi legenda

Królowa Jadwig wśród kwiatów - projekt herbu Kwiatonowic


Zwyczaj kolędowania we wsi Kwiatonowice

Najbardziej rozpowszechnionym zwyczajem ludowym w naszej miejscowości był zwyczaj kolędowania w okresie świąt Bożego Narodzenia. W Nowy Rok z życzeniami chodziły Droby. Kwiatonowickie Droby ubrane były w wysokie czapki ze słomy przyozdobione kolorową bibułą. Na twarzy mieli maski a na sobie kożuchy przepasane powrozami ze słomy, chodzili po domach w Nowy Rok i składali takie oto życzenia:

Dawni kolędnicy Na szczęście, na zdrowie na tyn nowy roczek,
Żeby się wom urodziła kapusta i groszek,
Żytko jak korytko, owiesek jak pajski piesek
Pszenicka jak rynkowicka, bób jak żłób

Wylyście na półkę i zdymcie gomułkę
Wylyście na faskę i zdymcie kiełbaskę
Jak mi nic nie docie to i córki nie wydocie
Moja pani gospodyni.

W sini mietełka w chołpie mietełka
Baba szelma nie wymietła
Wyprowadźcie ją do sieni, żeby ją Droby wzięli.

Między Nowym Rokiem a świętem Trzech Króli po naszej wsi chodzili kolędnicy i przedstawiali po domach widowisko zwane „Herody”. W obecnych czasach zwyczaj kolędowania podtrzymują uczniowie szkoły podstawowej i gimnazjum. W okresie przedświątecznym w pięknych strojach składają życzenia sojusznikom szkoły.

Współcześni kolędnicy









hosting














Dotychczas odwiedzin: